Święta w stylu handmade
Creative,  DIY,  Lifestyle

Święta w stylu handmade i podsumowanie roku 2019!

Ten rok zdecydowanie upłynął mi pod znakiem wyrobów handmade. Nigdy wcześniej nie wykonałam tyle robótek ręcznych co w 2019 r. Zapraszam na podsumowanie roku 2019!

Handmade, czyli od serca dla serca

Ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że wyroby handmade od zawsze mnie fascynowały. Kupując pamiątki na wakacjach, wybierałam ręcznie szyte kotki i inne ozdoby. Będąc małą dziewczynką, chciałam nauczyć się haftować, mama kupiła mi nawet tamborek i kolorowe kordonki, ale jakoś nie było nam po drodze. Myślę, że gdybym miała wtedy dostęp do youtubowych tutoriali, moje losy mogłyby potoczyć się inaczej ;).

Największą zaletą wyrobów handmade jest dla mnie to, że są wykonane z sercem! To nie jest setna sztuka pluszaka wykonanego gdzieś daleko i przechowywanego w ciemnym magazynie. To maskotka, którą ktoś zrobił własnoręcznie. Oryginalna, często jedyna w swoim rodzaju. No bo co to za przyjemność powtarzać projekt i nie zmienić tego czy owego ;). Jeśli sami wykonujecie rzeczy handmade, z pewnością wiecie, o co mi chodzi.

Święta w stylu handmade.
Prezenty wykonane własnoręcznie to prezenty wykonane z sercem.

Potrzebna chwila

Wykonanie przedmiotów handmade jest czasochłonne. To chyba największa wada, a może właściwie zaleta? Mnie tworzenie bardzo relaksuje, bo jest to czas, kiedy mogę wyłączyć na chwilę myślenie i po prostu kreować. Warto dodać, że pewnie inaczej sprawę postrzegają Ci, którzy decydują się ze swojej pasji uczynić również działalność zawodową.

Słuchaj siebie i innych

Kolejną mocną stroną tworzenia jest to, że uczy życia. Wiem, może brzmi to bardzo górnolotnie, ale dla mnie tak właśnie jest. Wystarczy tylko spojrzeć na proces twórczy z trochę większej perspektywy. Żeby przygotować coś samemu, zazwyczaj musimy się nauczyć, jak to zrobić. Weźmy za przykład moją twórczość ;).

Po wykonaniu prostych projektów DIY takich jak: łapacz snów, kartka na urodziny czy las w słoiku, przyszła kolej na większe wyzwania. Bardzo spodobały mi się pluszowe zwierzaki, które można uszyć na maszynie. Tak bardzo chciałam je zrobić, że zaczęłam szyć. Kupiłam maszynę, zamówiłam materiały, siadłam przed laptopem, obejrzałam yt i uszyłam mojego pierwszego królika.

Podczas tej przygody dowiedziałam się nie tylko, jak uszyć królika, ale też czegoś o sobie. Jeśli czegoś chcę, mogę się tego nauczyć. Brzmi banalnie, ale wiele razy miałam, tak że czegoś nawet nie rozpoczynałam, bo się na tym zupełnie nie znałam.

Szycie? Ile to nauki! Trzeba mieć maszynę. No, niektórzy to mają to we krwi. I maszynę mogą pożyczyć od mamy albo babci. A ja?

Fotografia? No ludzie, przecież i tak nie zrobię zdjęcia nawet w połowie tak dobrego, jak znany influencer. Nie mam profesjonalnego sprzętu, a ustawienie przysłony, czasu naświetlania czy ISO to dla mnie czarna magia.

E-book? Niby fajnie, ale sporo pracy. I tak nikt tego nie przeczyta, jak mam 100 obserwatorów na Instagramie. Po za tym, pewnie i tak już ktoś coś takiego napisał.

Znacie to? Taki głos w Waszej głowie, który krzyczy tym głośniej, im bardziej przybliżacie się do realizacji marzenia? Oj, ja go tak dobrze znam! I bynajmniej nie jest tak, że jak go raz uciszycie, to już go potem nie usłyszycie.

Prawda jest taka, że zawsze ktoś będzie wiedział i umiał więcej. Najprawdopodobniej będzie to nawet sporo osób :D. Mimo to, tylko poprzez próby i działanie możecie to zmienić. Ja jestem obecnie na etapie walczenia z głosem, który drwi z mojego pomysłu na wydanie e-booka. Nie zdecydowałam, dalej myślę ;). Pomysł pojawił się w związku z tym, że ostatnio swój e-book kulinarny wydała Kropipi. Na Insta Justyna ogłosiła konkurs. Jednym z zadań było napisać o swoim największym marzeniu na 2020 rok. Jakoś tak szybko przyszedł mi do głowy e-book o roślinach. Na początku jest euforia, a potem słychać wątpliwości. Dzielę się tym z Wami, bo chcę pokazać, że takie odczucia są w pełni normalne i ma je każdy z nas. Pewnie silniejsze lub słabsze, ale jednak każdy ;)!

Chyba nie ma na to złotego środka i swoje trzeba każdorazowo przepracować. Mogę tylko powiedzieć – słuchaj siebie i słuchaj innych.

Słuchaj siebie, bo tylko Ty wiesz, jakie masz marzenia. Głos wątpliwości po prostu toleruj, nie da się go pozbyć na zawsze.

Słuchaj innych, bo możesz się od nich sporo nauczyć. Nie wiesz wszystkiego, to naturalne. Nikt wszystkiego nie wie. Niektórzy tylko bardzo dbają o to, żeby stworzyć taką iluzję. Oglądaj tutoriale, kupuj książki, pytaj znajomych – choć wiem – wtedy musisz uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić część swoich planów ;).

Prezenty w stylu handmade.

Żeby moja paplanina nie była zupełną abstrakcją, pokażę Wam to, co udało mi się w tym roku własnoręcznie przygotować dla moich najbliższych.

Etui na pędzle do makijażu

Ten prezent był dla mnie największym wyzwaniem. Dla siostry przygotowałam etui na pędzle do makijażu i kosmetyczkę, którą wypełniłam maseczkami do twarzy. Za inspirację posłużył mi projekt Ani z bloga biała nić (klik). Użyłam tkanin wodoodpornych, żeby w razie potrzeby etui można było łatwo wyprać.

Etui na pędzle.
W planach miałam włożenie do kosmetyczki trzech maseczek do twarzy. Niestety przy otwieraniu przesyłki jedną z nich przecięłam. Ale za to równo :D.
Wtopa prezentowa - też handmade ;)
Etui na pędzle.
To było największe wyzwanie, bo chciałam połączyć ładne z praktycznym.
Etui na pędzle handmade
Etui w stylu handmade

Świąteczne króliki dla rodzeństwa ciotecznego

Dla rodzeństwa ciotecznego uszyłam króliki. Zastanawiałam się, czy Marta i Franek nie są na to za duzi, ale prezent okazał się trafiony. Przynajmniej tak mi powiedzieli :D.

Królik handmade.
Króliczka Martka przygotowana dla mojej siostry ciotecznej.
Handmade
Pan Królik dla Franka.

Słodkie drobiazgi

Jako prezent wręczyłam też małe kosmetyczki. Na co dzień lubię korzystać z kosmetyczek i chować w nich różne drobiazgi. Fajny tutorial o tym, jak uszyć coś takiego znajdziecie tutaj.

Miś i kosmetyczka w misie.
Kosmetyczka w misiowe wzory. Nie tylko dla dzieci ;).
Kosmetyczka na drobiazgi.
Drugą kosmetyczkę uzupełniłam perfumami i pierniczkami własnej roboty i wręczyłam jako prezent.

I jak? Podobają się Wam moje świąteczne upominki? Co Wy myślicie o rzeczach handmade? A może chcecie poradzić mi w kwestii planowanego (?) e-booka? Koniecznie dajcie mi znać! Jeśli ten wpis Wam się podobał, zapraszam do śledzenia mojego profilu na Instagramie. Zapraszam też do moich innych blogowych artykułów. Jeśli zainteresował Was temat szycia, możecie przeczytać o tym, jak udało mi się przygotować szyciowy kalendarz adwentowy.

Do zobaczenia po drugiej stronie lasu!

komentarze 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *